Jedzenie to bezapelacyjnie jedna z największych przyjemności życia, które jest za krótkie by jeść rzeczy przypadkowe.
Ser Reypenaer przypadkowy nie jest w żadnym stopniu. Stworzony z najlepszej jakości mleka i dojrzewający w niepowtarzalnym mikroklimacie skrywa w sobie smak, który w kontakcie z Twoim podniebieniem, działa na emocje podnosząc poziom dopaminy. Sprawia, że odczuwasz stan bliski zakochania. Możesz go kosztować kęs po kęsie, plasterek po plasterku, ale możesz też z nim gotować wspaniałe potrawy.
W tym miejscu podrzucę Ci kilka inspiracji na kuchnię, która z serem idealnie współgra, uzupełnia się wzajemnie i daje satysfakcję zarówno z jedzenia, jak i gotowania. Postaram się inspirować do tworzenia prostych dań, w których Reypenaer będzie grał pierwsze skrzypce. Pokażę Ci, jak i gdzie go pałaszować, żeby przyjemność z tego była największa z możliwych.

Serowy kociołek z ogniska.
Potrawa ta opiera się na prostych składnikach, które możesz dowolnie modyfikować według własnych upodobań. Jej smak jest pełny i totalnie zniewalający. Przedstawiam Ci moją ulubioną wersję. Składników nie jest wiele. Są to:
Ziemniaki - ilość zależy od preferencji i pojemności kociołka. Co do ich gatunku to najbardziej polecam te z czerwoną skórką czyli Rosalinda lub Bellarosa.
Oprócz ziemniaków potrzebna Ci będzie cebula, czerwona papryka, kiełbasa wieprzowa, dojrzewający ser Reypenaer, kilka liści białej kapusty. Sól i czarny pieprz do smaku według własnych preferencji.
Moje proporcje i ilości składników to 4kg ziemniaków, 1,5 kg cebuli, 3 duże papryki, 200g żółtego dojrzewającego sera. Solidna, duża szczypta soli i pieprzu.
Przygotowanie: umyte dokładnie ziemniaki pokrój w talarki. Nie musisz ich obierać zachowasz wtedy więcej wartości odżywczych i witamin które zawarte są w skórce. Obraną cebulę pokrój w piórka, paprykę i kiełbasę w kostkę, a ser w plasterki. Co do rozmiaru i grubości rób to pod siebie, tak jak lubisz najbardziej. Najfajniejszą cechą tej potrawy według mnie jest dowolność wyboru działania w jej przygotowaniu. Świeże powietrze i zapach dymu ogniska towarzyszące w preparowaniu składników to elementy wpływające na relaks i odprężenie gdy zabierasz się za przygotowanie tego dania. No i wpływają na zaostrzenie Twojego apetytu!

Dno kociołka i jego ścianki wyłóż liśćmi kapusty. One sprawią, że pozostałe składniki się nie przypalą, a same w sobie uwolnią do potrawy swój intensywny aromat. ( możesz użyć także smalcu wieprzowego do wysmarowania ścianek, wtedy liście kapusty będą się lepiej trzymały ścianek kociołka ). Wyłożone liśćmi naczynie zacznij wypełniać pozostałymi składnikami. Twórz warstwy. Najpierw ziemniaki ( nie zapomnij ich posolić i doprawić pieprzem ), później cebula, następnie papryka, kiełbasa i tak w kółko do zapełnienia kociołka pod samą pokrywkę. Między to wszystko wrzuć plasterki sera. Rozpuszczony ciepły Reypenaer uderzy aromatem gdy po upieczeniu wszystkiego w ognisku uchylisz żeliwną pokrywę. Kociołek postaw lub powieś nad żarem. Staraj się by nie miał bezpośrednio kontaktu z ogniem, wtedy liście kapusty się idealnie wypieką, a nie spalą. Będzie większa przyjemność z jedzenia i łatwiejszy do umycia garnek. Piecz około 1,5 godziny.
Jeśli nie posiadasz kociołka, a chcesz uzyskać podobny efekt mam dla Ciebie pewien wypracowany i sprawdzony sposób. Nie jest to może sposób idealny, ale da się osiągnąć bardzo zbliżony smak dania jak z żeliwnego gara. Ze składników przygotowanych w ten sam sposób stwórz kulki wielkości pięści zawinięte w liść kapusty i owinięte kilkoma warstwami folii aluminiowej. Ognisko rozpal w płytkim dołku, a na jego brzegach ułóż kulki. Dołek pozwoli na uzyskanie lepszej do pieczenia temperatury. Pamiętaj by kulek nie kłaść w bezpośrednim kontakcie z ogniem, wszystko musi piec się na żarze, nie w językach ognia. Po 30 minutach obróć kulki o 180 stopni. Po kolejnych 30 minutach będą gotowe do pałaszowania.
Smacznego!

